Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

CONSOL Energy Center

Pittsburgh Penguins
NHL
2:1
Final Score
Philadelphia Flyers
NHL

Penguins - Flyers 2:1 (OT): Złoty gol Kennedy'ego.

Po raz 12 z rzędu i po raz 12 na swoim lodowisku! Pittsburgh Penguins pokonali na własnej tafli drużynę Philadelphia Flyers i drugi raz w tym sezonie Pingwiny okazały się lepsze od lokalnego rywala. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył skrzydłowy trzeciej linii Tyler Kennedy.

Spektakl w Consol Energy Center rozpoczął sie od dwóch groźnych sytuacji autorstwa Dustina Jeffreya, młody center Pingwinów nieznacznie spudłował przy pierwszym, jak i przy drugim strzale. W kolejnych minutach goście odnotowali kilka niegroźnych uderzeń, a mecz na dobre rozkręcił mocny hit Glassa na Fosterze. Aktywny od samego początku Dupuis w 8 minucie spotkania stanął przed szansą otwarcia wyniku, jednak backhand skrzydłowego gospodarzy nie był wystarczająco skuteczny, aby pokonać rosyjskiego bramkarza w pomarańczowym trykocie. Następnie ofensywny wjazd Despresa również nie znajduje pozytywnego zakończenia. Po pierwszej tercji optyczną przewagę mają zawodnicy z Pittsburgha, lecz w żaden sposób nie przekłada się to na wynik.

Od samego początku drugiej tercji gospodarze stanowczo atakowali przyjezdnych z Philadelphii i oddali kilka groźnych strzałów. Z biegiem czasu mecz coraz bardziej zwalniał i coraz mniej w nim się działo, aż do końcówki drugiej odsłony meczu. Po karze Martina Lotnicy grali w przewadze i pomimo tego, że nie stworzyli sobie żadnej groźnej okazji, zdobyli gola. Krążek odbił się od nogi obrońcy Pens i wpadł prosto pod kij Giroux, a kapitan Flyers doskonale wykorzystał nadarzającą się okazję. Penguins tak samo jak przez cały mecz stwarzali sobie sytuacje i oddawali niebezpieczne strzały, ale nie było z tego żadnego pożytku, ponieważ w bramce gości świetnie spisywał się Ilya Bryzgalov.

Derby Pensylwanii wkroczyły w decydującą fazę, czyli ostatnią odsłonę spotkania. Tym razem początek był bardzo spokojny, a pierwsze zamieszanie pojawiło się pod bramką Penguins. Strzał Voracka świetnie broni Fleury. Z biegiem czasu Nieloty wzięły się ostro do roboty i oblegały bramkę rosyjskiego goaltandera. Upragnione wyrównanie mógł dać strzał Niskanena, a następnie dobitka Dupuisa, ale to było za mało na fenomenalnie broniącego Bryzgalova. Jednak doszło do sytuacji, kiedy to Pingwiny grały w dwuosobowej przewadze. Nadzieję powróciły kiedy Sidney Crosby wspaniałym Slapshotem odnalazł drogę do bramki Flyers. Było to zwieńczenie znakomitego występu kapiatana Pingwinów. Końcówka przyniosła sporo nerwów, kilka groźnych akcji wykreowali sobie jedni i drudzy. Nieprzyjemne zdarzenie miało miejsce kilka sekund przed syreną informującą o zakończeniu regulaminowego czasu gry. Pascal Dupuis z ogromną siłą uderzył głową w pleksę, kiedy to hitem poczęstował go Coburn. Obrońca gości zdecydowanie powinien zostać ukarany za to wejście.

Pingwinie serca wszystkich kibiców w Consol Energy Center na pewno zabiły mocniej, kiedy to przed szansą na zdobycie gola dającego zwycięstwo stanął najpierw Simmonds, a następnie dobijający strzał czarnoskórego kolegi Meszaros. Kapitalnie w bramcę zachował się Fleury. Kiedy wszyscy powoli szykowali się na rzuty karne, na wyżyny wzniósł się Tyler Kennedy i zdejmując pajęczynę z bramki Flyers dał gospodarzom dwunaste zwycięstwo z rzędu, dodatkowo nad lokalnym rywalem. Kolejne derby dla Pittsburgha!

Subiektywnie od autora:

Dzisiejszy mecz na pewno nie przypominał znanej wszystkim rywalizacji Penguins-Flyers i wesołego hokeja do jakiego przyzwyczaiły nas obie ekipy. Jednak to co chyba nigdy się nie zmieni w derbach o Pensylwanię to walka, walka i jeszcze raz walka (35-33 w hitach, biedna pleksa). Zaczepki, docinki i wszelkiego rodzaju spory rozstrzygane pomiędzy pięściami zawodników. Zażarta pogoń za krążkiem i wojna o każdy centymetr lodowiska, to nierozłączny scenariusz konfrontacji tych obu świetnych zespołów. Tym razem górą z tej batalii wyszły Pingwiny z Pittsburgha, a kto przyczynił się do tego sukcesu najbardziej? Przede wszystkim na pochwałę zasługuje Sidney Crosby, chyba ani raz nie stracił krążka, jego podania otwierały kolegom szansę na zdobycie gola, na dodatek sam dopisał do swojego fenomenalnego dorobku jedno trafienie. Z dobrej strony pokazał się młody Dustin Jeffrey, w defensywnie bardzo dobrze spisywał się Mark Eaton. O tym, że Fleury jest w świetnej dyspozycji chyba nie trzeba przypominać.

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania

Pittsburgh Penguins - Philadelphia Flyers 2:1 OT (0:0;0:1;1:0;1:0)

Bramki: 54. Crosby (Martin, Bennett), 63. Kennedy (Niskanen, Dupuis) – 35. Giroux (Meszároš, Voráček)

Komentarze