M67.: PIT - PHI 3-4 Flyers ponownie lepsi
Pingwiny przegrywają drugi mecz w ciągu dwóch dni. Dziś Flyers zwyciężyli w Pittsburghu 4-3, Penguins pogrążyła przede wszystkim bardzo słaba gra w pierwszej tercji przegranej 1-3.
Katastrofy ciąg dalszy
Jeżeli ktoś z Was opuścił z jakiegoś powodu wczorajszy mecz, to w pierwszej tercji miał możliwość wyobrazić sobie jak on wyglądał. Niemrawa gra Penguins i pewni swego Flyers. Spotkanie rozpoczęło się równie fatalnie dla Pingwinów jak wczoraj. Już w 3 minucie tracimy bramkę. Błąd pod bandą popełnił Bortuzzo, przejął go Lecavalier i dograł świetnie do nadjeżdżającego kolegi, Fleury fantastycznie wybronił pierwszy strzał ale na dobitkę nie mógł nic poradzić i Schenn wepchnął krążek do bramki. Kilka minut później ponownie błąd popełnił Bortuzzo, łapiąc bezsensowną karę. Niestety to czym nas zespół się wyróżniał przez cały sezon w ten weekend się rozsypało. Tracimy drugą bramkę w meczu, pierwszą w osłabieniu. Stojący przed bramkarzem Simmonds zmienił tor lotu gumy i Fleury po raz kolejny był bezradny. Mecz trwał a w grze Penguins nic się nie zmieniało, na domiar złego zaczęliśmy łapać następne kary i to w tercji przeciwnika, bez potrzeby. Gdy dwie minuty odsiadywał Pyatt Flyers wykorzystali kolejny okres gry w przewadze. Ponownie przed bramką odnalazł się Simmonds, który miał czas aż trzykrotnie dobijać swoje strzały, ostatni był skuteczny 0-3. Po tej bramce Bylsma zdecydował się zmienić bramkarza, choć Fleury robił co mógł i kilkukrotnie świetnie interweniował. Pingwiny obudziły się pod sam koniec tercji. Jeden z niewielu strzałów z pod niebieskiej oddał Orpik, krążek po drodze odbił się od zawodnika Lotników i zaskoczył Masona. Zdobyty gol ruszył także kibiców, którzy przestali tylko obserwować to spotkanie i wspomogli choć na chwilę swoich ulubieńców.
Powrót do świata żywych
W drugiej tercji zawodnicy Penguins w końcu powrócili do poprawnej gry, choć nadal nie można jej określić nawet mianem dobrej. W niektórych aspektach nadal nasza gra nadawała się do określenia jednym słowem „fatalna”. Mianowicie postawa zawodników podczas przewagi wyglądała jakby zawodnicy spotkali się pierwszy raz ze sobą na lodzie. Na szczęście udało się zdobyć dwa gole podczas gry 5 na 5. Drugą bramkę dla Pingwinów zdobył Matt Niskanen. Podobieństwo z trafieniem Orpika bardzo duże. Strzał z niebieskiej linii, zasłonięty bramkarz Flyers i guma w siatce. Później przytrafił się katastrofalny okres gry w liczebnej przewadze. Straciliśmy krążek w tercji przeciwnika, Lotnicy wyszli z kontrą dwa na jeden i podobnie jak we wczorajszym meczu Matt Read zdobył gola dla swojego zespołu w osłabieniu. Niewiele do powiedzenia miał w tej sytuacji Zatkoff, który oprócz tego momentu bronił bardzo dobrze i pewnie. Pingwiny były wstanie odpowiedzieć na czwartego gola przyjezdnych jeszcze w tej tercji. Gumę pod bandą w neutralnej odebrał Gbbons, popędził w kierunku świątyni Masona, ominął leżącego na lodzie obrońcę Flyers i podał do Megny, który dopełnił formalności. Druga odsłona była lepsza w wykonaniu Penguins pod względem gry na bandach i tworzonych sytuacji podbramkowych.
Nieudana pogoń
Ostatnia odsłona nie przyniosła nam już bramek, chociaż emocji ze strony Pingwinów nie zabrakło. Nie wykorzystaliśmy przede wszystkim kolejnych dwóch minut w przewadze, które mogły być rozstrzygające dla tego meczu. Swoje dogodne sytuacje marnowali Małkin i Crosby, ten drugi trafił dwie sekundy przed końcem spotkania w słupek. Druga porażka w ciągu dwóch dni nie może być niczym optymistycznym, ważniejsze jest to, że potrafiliśmy wrócić do normalnej gry mimo osłabień w składzie. Niestety mógł pojawić się kolejny problem, Fleury nie wyglądał na pewnego swojej postawy i formy jaką prezentował na przestrzeni sezonu. Oby nie powróciły koszmary z przeszłości, które pogrążyły zespół w decydującej fazie sezonu.
Pittsburgh Penguins - Philadelphia Flyers 3–4 (1:3, 2:1, 0:0)
Bramki i asysty: 18. Orpik (Bortuzzo, Vitale), 26. Niskanen, 37. Megna (Gibbons) – 3. Schenn (Simmonds, Lecavalier), 7. Simmonds (Timmonen), 14. Simmonds (Giroux), 33. Read
Pittsburg Penguins:
Fleury (Zatkoff) – Orpik, Maatta, Niskanen, Scuderi, Despres, Bortuzzo – Stempniak, Crosby, Pyatt – Gibbons, Małkin, Jokinen – Goc, Sutter, Glass – Adams, Vitale, Megna
Philadelphia Flyers:
Mason (Emery) – Timonen, Coburn, Grossman, Streit, L. Schenn, MacDonald – Voraczek, Giroux, Hartnell – Simmonds, B. Schenn, Lecavalier – Downie, Couturier, Read – Raffl, Hall, Rinaldo
Sędziowali: Leggo, Hasenfratz – Amell, Nowak



Komentarze