M56.: PIT - OTT 2:1 OT - Przełamanie Neala
Kapitalne hokejowe widowisko w Konsoli! Pingwiny po świetnym meczu skutecznie zrewanżowały się Senatorom i pokonały ich po dogrywce 2:1. Decydujące trafienie zdobył w 62. minucie gry James Neal.
Utrata Pyatta
Starcie z Senatorami rozpoczęło się dla Pens w fatalnie. Już w 23. sekundzie spotkania, podczas pierwszej zmiany po starciu przy bandzie, kontuzji nogi nabawił się Pyatt. Taylor do szatni musiał zejść przy pomocy fizjoterapeutów i więcej nie pojawił się na lodzie.
Pierwsze minuty meczu to niezbyt ciekawa gra ze strony obydwu zespołów. Kibiców Pens po pierwszej tercji ponownie mógł martwić zupełnie niewidoczny Neal. O ile słabszą postawę takich zawodników jak Crosby czy Kunitz można tłumaczyć zbliżającymi się Igrzyskami Olimpijskimi, o tyle u Neala widać wyraźny regres formy.
Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać aż do 15. minuty spotkania. Niestety nie było to trafienie, które powędrowało na konto Pens. Wynik meczu otworzył francuski zawodnik Senators, mający polskie pochodzenie, Stephane DaCosta. DaCosta minął obrońców Pittsburgha jak chciał i ładnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Flowera.
Odpowiedź naszej drużyny nastąpiła dwie minuty później podczas gry w przewadze. Maatta huknął spod niebieskiej, tor lotu krążka przeciął Gibbons i Pingwiny mogły cieszyć się z pierwszej zdobytej bramki. Pierwsza tercja zakończyła się remisem 1:1, głównie dzięki braku precyzji w rozgrywanych akcjach przez Pens. Penguins zbyt często gubili krążek pod niebieską przez co ciężko było rozegrać dobrą akcję w tercji rywala.
Fatalna skuteczność
Druga tercja odbyła się zdecydowanie pod dyktando drużyny z Miasta Stali. Mimo ogromnej ilości strzałów ze strony Pens była to jednak odsłona bezbramkowa. Po raz kolejny zawodziła skuteczność. Nie sposób wymienić wszystkich zaprzepaszczonych okazji na objęcie prowadzenia przez Pittsburgh.
Już w 23. minucie Sutter znalazł się w idealnej okazji na zdobycie bramki dla Pens, Brandon przegrał jednak pojedynek oko w oko z Andersonem. Kilka minut później graliśmy w przewadze. Guma pomiędzy poszczególnymi zawodnikami Penguins wędrowała jak po sznurku, Pingwiny oddawały kolejne strzały, a krążek przelatywał albo obok bramki Sens, albo kolejnymi dobrymi interwencjami popisywał się Anderson. Swoje okazje mieli także Kunitz, Małkin czy Jokinen. Nikt z wyżej wymienionych nie mógł znaleźć sposobu na golkipera Ottawy.
Przebudzenie Nealera
Trzecia tercja była niemal kopią drugiej. Pens od początku odsłony ruszyli do ofensywy, oddawali kolejne strzały, a Anderson zaliczał kolejne udane interwencje. Ottawa od czasu do czasu także miała swoje okazje. W 50. minucie Flower popisał się kapitalną interwencją rakiem po uderzeniu Karlssona pod poprzeczkę. Pod koniec tercji gra na lodzie była bardziej wyrównana, Senatorzy znacznie śmielej poczynali sobie w ofensywie. Bramek w regulaminowym czasie gry już jednak nie zobaczyliśmy i była potrzebna dogrywka.
Dogrywka padła już łupem Pens. Można powiedzieć, że wykrakaliśmy bramkę Neala. Anderson odbił przed siebie strzał Bortuzzo, gumę przejął James, który ze stoickim spokojem wpakował gumę do bramki Senators. What a game!
Dzień przerwy i Pingwiny wyruszają do Buffalo gdzie w swoim przedostatnim meczu przed przerwą olimpijską podejmą Sabres.
Pittsburgh Penguins - Ottawa Senators 2:1 d. (1:1;0:0;0:0;1:0)
Bramki i asysty: 17. Gibbons (Maatta, Jokinen) – 15. Da Costa (Conacher, Condra)
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Orpik, Martin, Scuderi, Bortuzzo, Maatta, Niskanen – Kunitz, Crosby (C), Gibbons – Jokinen, Małkin, Neal – Glass, Sutter, Kobasew – Pyatt, Adams, Engelland.
Senators: Anderson (Lehner) – Cowen, Karlsson, Methot, Gryba, Wiercioch, Ceci – MacArthur, Turris, Ryan – Michálek, Spezza (C), Zibanejad – Greening, Smith, Neil – Conacher, Da Costa, Condra.
Sędziowali: Lee, Martell – Amell, Sericolo.



Komentarze