Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

CONSOL Energy Center

Pittsburgh Penguins
NHL
3:2
Final Score
New Jersey Devils
NHL

M33.: PIT - NJD 3:2 - Udany początek weekendu

Pingwiny pokonują na własnym lodzie Diabły 3:2. Kapitalne spotkanie rozegrał Marc-Andre Fleury dzięki któremu Devils nie zdołali wyrównać stanu spotkaniu w trzeciej tercji.

Gra do jednej bramki

Typowe, niezbyt porywające spotkanie z Diabłami - stwierdzenie to znalazło odzwierciedlenie także po pierwszych dwudziestu minutach gry. Pingwiny z Flowerem bramce rozstrzelały gości w pierwszej tercji spotkania.

Już w 1. minucie Kunitz wstrzelił krążek pod bramkę Schneidera, wówczas golkiper gości nie zdołał opanować gumy, która uciekła mu pod parkany co wykorzystał Dupuis wciskając ją do siatki gości. Chwilę po tym mogło być już 2:0 po świetnej indywidualnej akcji Geno, ale tym razem Cory popisał się dobrą interwencją.

Co się odwlecze to nie uciecze... W 8. minucie Conner wykorzystał świetne podanie spod bandy od Suttera, a w 15. minucie Megna dobił strzał Despresa spod niebieskiej i zrobiło się szybkie 3:0 dla Pittsburgha. 

Pingwiny mogły spokojnie prowadzić grę z bezpiecznym trzybramkowym prowadzeniem. Po drugiej stronie tafli mizernie prezentowali się nasi rywale. New Jersey nie potrafiło stworzyć sobie dogodnej sytuacji strzeleckiej. Większość strzałów Devils nie mogło zagrozić bramce Kwiatka, który w pierwszej tercji spisywał się zgodnie z oczekiwaniami.

Szybkie dwie bramki

W drugiej tercji role całkowicie się odwróciły. Diabły były znacznie aktywniejszą drużyną na lodzie. New Jersey przypomniało sobie jak się gra w hokeja co zaowocowało pierwszymi trafieniami dla gości. 

Drugą tercję rozpoczęliśmy od dobrej gry w osłabieniu. Zdało się to na nic bowiem już w 24. minucie Eliasz zmienił przed bramką tor lotu krążka po strzale Wołczenkowa spod bandy i było 3:1. Nie minęła minuta, a guma po raz kolejny znalazła się w bramce Pingwinów. Zubrus dobił strzał Jagra i zrobiło się szybkie 3:2.

W dalszej części gra nieco się uspokoiła, ale na lodzie wciąż lepiej prezentowali się goście. Pingwiny przez całą drugą tercję zaledwie pięć razy atakowali na bramkę Schneidera. Dla porównania Diabły aż dziewiętnastokrotnie zmusiły Kwiatka do interwencji.

Flower Power - odsłona kolejna

W trzeciej tercji ponownie przeważali goście. Nie była to już tak ogromna przewaga jak w tercji poprzedniej, ale wciąż Pingwiny nie mogły odnaleźć się na lodzie. W bramce Pittsburgha kapitalnie spisywał się Fleury, który nie raz cudem ratował naszą drużynę od utraty bramki. 

Na uwagę zasługuje niezwykle czysta gra gości w dzisiejszym spotkaniu. Devils w osłabieniu zagrali jedynie raz. Było to w 57. minucie po odesłaniu Henrique na ławkę kar za grę ze złamanym kijem. Dzięki grze w przewadze w końcówce spotkania, udało się dowieść jednobramkowe zwycięstwo do końcowej syreny bez żadnych większych przygód (patrz mecz z Bruins) i początek weekendu możemy zapisać na plus.

Kolejny mecz już w sobotnią noc. Pingwiny zmierzą się po raz pierwszy w tym sezonie z Detroit Red Wings. Początek meczu ponownie o 1:00. 

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania

Pittsburgh Penguins - New Jersey Devils 3:2 (3:0;0:2;0:0)

Bramki i asysty: 1. Dupuis (Kunitz, Crosby), 8. Conner (Sutter, Vitale), 15. Megna (Despres, Engelland) – 24. Eliasz (Wołczenkow, Bernier), 25. Zubrus (Jágr, Zajac)

Penguins: Fleury (Zatkoff) – Letang, Maatta, Niskanen, Engelland, Bortuzzo, Despres – Dupuis, Crosby, Kunitz – Megna, Małkin, Jokinen – Vitale, Sutter, Conner – Kobasew, Sill, Adams.

Devils: Schneider (Brodeur) – Fayne, Greene, Židlický, Wołczenkow, Merrill, Gelinas – Jágr, Zajac, Zubrus – Brunner, Eliasz, Bernier – Ryder, Henrique, Boucher – Janssen, Łoktionow, Sestito.

Sędziowali: Walsh, Charron - Barton, Rody.

 

Komentarze