M73.: PIT - LAK 2:3 - Fatalnej gry ciąg dalszy
Fatalna gra w przewadze, niewykorzystane okazje i kolejna porażka w słabym stylu. Los Angeles Kings pokonuje Pingwiny 3:2 w meczu rozegranym w Consol Energy Center.
Pierwszy cios Kings
Początek spotkania to szybka gra z małą ilością przerw w grze i dominacją Pingwinów na lodzie. Pittsburgh raz po raz oddawał strzały bądź stwarzał sobie dobre sytuacje pod bramką Jones'a. Bliski zdobycia bramki był w 8. minucie spotkania był Kunitz, Chris jednak nie zdołał opanować gumy, która mogła wpaść do odsłoniętej bramki do gości.
Wszystko uległo zmianie w 16. minucie starcia - głupia kara Matta Niskanena, zamek rozegrany przez gości i bramka Jeffa Cartera, który zmienił tor lotu krążka po strzale Mariana Gaborika. Penguins ponownie musieli gonić wynik. Pod koniec tercji Pens grali w przewadze, ale to PP lepiej pozostawić bez większego komentarza.
Szczęśliwy remis
W drugiej tercji Pingwiny również nie zachwycały. Ponownie nie szła nam gra w przewadze, problemu z wykorzystywaniem PP nie mieli za to goście. W 27. minucie Alec Martinez podwyższył prowadzenie Los Angeles podczas gdy na ławce kar znajdował się Tanner Glass.
Pingwiny zdołały jednak w miarę szybko odpowiedzieć na drugą bramkę gości. Niespełna minutę później zamieszanie pod bramką Jonesa wykorzystał Kunitz i Pittsburgh złapał kontakt z Kings. W 36. minucie było już 2:2 po bramce Pyatta zdobytej w dosyć niecodziennych okoliczność - Taylor uderzył na bramkę LA, guma odbiła się od ramienia Jonesa i spokojnie poszybowała do bramki gości. Zdezorientowany golkiper Kings nie zdążył zainterweniować.
Chwilę po tym Pens mieli okazję na objęcie prowadzenia, ale po raz kolejny nie udało się wykorzystać PP i po 40. minutach gry w Konsoli mieliśmy remis 2:2.
Przegrana tercja
Strzelanie w trzeciej tercji rozpoczął w 44. minucie Doughty, który ładnym uderzeniem spod niebieskiej ponownie wyprowadził Los Angeles na prowadzenie. Pingwiny po raz kolejny musiały gonić wynik.
W 50. minucie, podczas gry Pittsburgha w przewadze, Doughty wepchnął Suttera z krążkiem do bramki i kibice ponownie cieszyli się z remisu. Sędziowie jednak po analizie video nie uznali bramki mówiąc, że Sutter przeszkodził Jonesowi w interwencji. Tyle, że Brandon był atakowany przez zawodnika Kings... Sytuacja dosyć kontrowersyjna, która jak później się okazało kosztowała naszą drużynę porażkę. W ostatecznym rozrachunku Kings pokonują Pens 3:2.
Pittsburgh Penguins - Los Angeles Kings 2:3 (0:1;2:1;0:1)
Bramki i asysty: 28. Kunitz (Megna, Crosby), 36. Pyatt (Gibbons, Goc) – 16. Carter (Gáborík, Kopitar), 27. Toffoli (Martinez, Stoll), 44. Doughty (Brown, Pearson)
Penguins: Zatkoff (Fleury) – Maatta, Niskanen, Despres, Scuderi, Orpik, Bortuzzo – Kunitz, Crosby, Stempniak – Jokinen, Sutter, Neal – Pyatt, Goc, Gibbons – Glass, Adams, Megna.
Kings: Jones (Quick) – Muzzin, Doughty, Wojnow, Regehr, Mitchell, Martinez – Gáborík, Kopitar, Wiliams – Pearson, Carter, Toffoli – King, Stoll, Brown – Clifford, Richards, Lewis.
Sędziowali: Kozari, St. Pierre – Driscoll, Grandt.



Komentarze