M53.: PIT - BUF 3:0 - Szable wypunktowane
Pingwiny dzięki bramką Kunitza, Engellanda oraz Glassa, pokonały Buffalo Sabres 3:0. Ponownie świetne spotkanie rozegrał Marc-Andre Fleury, który zaliczył kolejny w swojej karierze shutout.
Szaleńcze tempo, genialna gra Millera.
Spotkanie w Pittsburghu rozpoczęło się od szturmu gospodarzy na bramkę Millera. Pingwiny po ostatnim blamażu przeciwko ekipie z Dallas chcieli szybko ustawić warunki meczu pod swoje dyktando. Sztuka ta udała się jedynie w połowie, gdyż mur postawiony przez Szable w postaci Millera był nie do przeskoczenia przez podopiecznych Bylsmy. Gra hokeistów z Miasta Stali zasługiwała na pochwałę – jednocześnie w pierwszej tercji raziła niesamowita nieskuteczność. Wszelkie ataki, wliczając genialną grę w przewadze oraz osłabieniu zawsze znajdywały drogę do rękawicy amerykańskiego bramkarza. Od samego początku nie brakowało mocnych starć hokeistów przy bandzie. Przewagę Pingwinów w pierwszej tercji dobitnie podkreślała statystyka oddanych strzałów. Na dwadzieścia oddanych w tym starciu uderzeń – piętnaście zmierzało w stronę bramki Sabres.
Dwa ciosy
Na początku drugiej tercji do głosu doszli hokeiści z Buffalo. W ciągu pierwszych pięciu minut trzykrotnie zagrażali bramce Fleury’ego. Nie mniej jednak to gospodarze pierwsi zdobyli bramkę. Ryan Miller był bezsilny, kiedy to kapitan Pingwinów podał do Chrisa Kunitza, który z najbliższej odległości, całkowicie niepilnowany musiał jedynie dołożyć kija. Warto nadmienić, iż sekundę wcześniej amerykański bramkarz doskonale obronił strzał Kunitza i krążek odbił się od słupka.
W 14. minucie wynik na 2-0 podwyższył Deryk Engelland, który wykorzystał podanie Tannera Glassa. Nie sposób powiedzieć cokolwiek pozytywnego o grze przyjezdnych. Brakowało im pomysłu, siły i najwyraźniej ochoty do gry. Proste błędy jak chociażby spalony w momencie wychodzenia trójką atakujących na dwójkę obrońców Pens.
Pełna kontrola
Z dwubramkową przewagą, Pingwiny rozpoczęły trzecią część starcia z Buffalo Sabres. Pens kontrolowali przebieg spotkania. Widowisko nieco utrafiło na jakości, bowiem do tego momentu mecz był bardzo szybki i mimo braku gradu bramek mógł się podobać. Ciekawostką jest, iż Sabres nie zdobyli ani jednej bramki przeciwko Pingwinom, podczas gry w przewadze na dwadzieścia prób (ostatni raz ta sztuka udała im się w 2010 roku!). Goście starali się jeszcze odwrócić losy meczu ściągając bramkarza na dwie minuty przed syreną zwiastującą koniec spotkania. Mimo wielkiego natarcia, Pingwiny z Fleurym na czele zachowali spokój i należyte skupienie. Kropkę na i postawił Tanner Glass trafiając z ostrego kąta do pustej bramki. Sabres całkowicie bez argumentów, a Fleury notuje czwarte czyste konto w tej kampanii.
Pittsburgh Penguins - Buffalo Sabres 3:0 (0:0;2:0;1:0)
Bramki i asysty: 26. Kunitz (Gibbons, Crosby), 33. Engelland (Adams, Glass), 60. Glass (Adams, Crosby)
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Martin, Orpik, Letang, Scuderi, Niskanen, Määttä – Gibbons, Crosby, Kunitz – Neal, Małkin, Jokinen – Megna, Sutter, Pyatt – Engelland, Adams, Glass.
Sabres: Miller (Enroth) – Myers, Tallinder, Ruhwedel, Ehrhoff, Weber, McBain – Leino, Ennis, Moulson – Girgensons, Hodgson, Ott – Varone, Flynn, Foligno – Ellis, Konopka, Omark.
Sędziowali: Kowal, Sutherland – Grandt, Racicot.



Komentarze