M2.: PIT - BUF 4:1 - Drugie zwycięstwo
Drugi mecz Pingwinów w RS i drugie zwycięstwo. Tym razem wyższość Pens musieli uznać gracze Buffalo Sabres, którzy wyjeżdżają z Pittsburgh'a z bagażem czterech bramek, sami zdobywając tylko jedną. Mecz był jednostronnym widowiskiem pod dyktando gospodarzy. Przyjezdni nie wykazali się wielkim zaangażowaniem i nie byli zagrożeniem dla dobrze grających Pingwinów.
Wzorowa tercja
Pierwsza odsłona spotkania z Sabres była w wykonaniu hokeistów Penguins wręcz idealna. Dobra gra w obronie, nie dopuszczanie do groźnych sytuacji pod bramką Fluery'ego i więcej niż przyzwoita gra w ataku, która przełożyła się na dwubramkowe prowadzenie. Pierwszego gola dla Pens zdobył Sidney Crosby, na raty pokonują Enroth'a. Ładnym podaniem w tej akcji popisał się Dupius, dogrywając krążek w półobrocie. Przez następne minuty w grze obu zespołów nie działo się nic szczególnego, dopiero w 11 minucie powstała okazja w postaci PP dla Pens. Okres gry w przewadze niezbyt owocny, zaledwie dwa strzały, ale zagrożenie niewielkie. Mija kilka chwil Pingwiny rozgrywają krążek w strefie ataku, Niskanen zagrywa na środek pod niebieską, Sutter uderza z pierwszego krążka, a stojący przed bramką Kobasew zmienia tor lotu "gumy" i prowadzimy 2-0. Tuż przed końcem tercji, miała miejsce najgroźniejsza sytuacja dla Buffalo, ale Flower spisał się bez zarzutu, broniąc strzały Stafford'a oraz Weber'a
Dominacja
O ile pierwsza tercja przyniosła nam bramki, druga nie była porywającym widowiskiem. Przyjezdni nie stawiają ciężkich warunków do gry, oddają raptem kilka strzałów przez całe 20 minut, nie potrafiąc przedrzeć się przez obronę Pingwinów.
W tej odsłonie graliśmy dwukrotnie w osłabieniu - kary Sutter'a i Crosby'ego, jednak gracze Sabres stworzyli w tym czasie jedną groźną sytuacje, której nie wykorzystał Thomas Vanek. Po stronie Pens uaktywnił się duet Małkin-Jokinen, ten pierwszy już na początku tercji trafił w słupek. Z kolei Fin, podczas jednej zmiany miał aż trzy okazje na zdobycie gola.
Oprócz nich dogodnych sytuacji na bramkę nie zamienili Dupius (sam na sam) i Jeffrey (kontra w osłabieniu).
Kontrola i potwierdzenie zwycięstwa
W trzeciej tercji obraz spotkania nie zmieniał się, a tempo gry było usypiające. Pens kontrolowali przebieg spotkania, a goście nie wykazywali wielkiej ochoty do odrabiania strat z pierwszej tercji. Dwie doskonałe sytuacje na podwyższenie wyniku miał nasz kapitan, raz przegrywając pojedynek z bramkarzem. Drugi w okresie gry w przewadze trafiając w poprzeczkę bramki Sabres. Co się nie powiodło Sid'owi, udało się jego koledze z linii ataku - Kunitz'owi. Chris otrzymał świetne podanie z obrony i w sytuacji sam na sam był faulowany przez Weber'a. Sędzia wskazał na środek lodowiska, a Kuni pewnie wykorzystał rzut karny. 5 minut przed końcem pomimo wygranego wzmowienia w strefie obronej szybko tracimy krążek, z pod bandy Hodgson dogrywa pod bramkę do Vanka, który pokonuje Fleury'ego. Nasz bramkarz kapituluje po raz pierwszy w sezonie - 3:1. Na dwie minuty do końca przyjezdni ściągają bramkarza, po kilku sekundach od tej decyzji krążek przejął Craig Adams i z czerwonej linii bez problemu umieścił go w pustej bramce - 4:1.
Podsumowując mecz był toczony w spokojnym tempie, Pens ani przez moment nie tracili kontroli nad przebiegiem meczu i zasłużenie wygrywają drugie spotkanie w sezonie.
Multimedia pojawią się w godzinach porannych.
Pittsburgh Penguins - Buffalo Sabres 4:1 (2:0;0:0;2:1)
Bramki i asysty: 4. Crosby (Dupuis, Niskanen), 14. Kobasew (Sutter, Niskanen), 51. Kunitz (TS), 59. Adams (Martin) – 56. Vanek (Hodgson)
Pittsburgh Penguins: Fleury (Zatkoff) – Martin, Orpik, Niskanen, Scuderi, Bortuzzo, Maatta – Dupuis, Crosby, Kunitz – Bennett, Malkin, Jokinen – Kobasew, Sutter, Jeffrey – Adams, Vitale, Glass
Buffalo Sabres: Enroth (Miller) – Pysyk, Ehrhoff, Myers, McBain, Ristolainen, Weber – Stafford, Hodgson, Vanek – Ott, Larsson, Ennis – Flynn, Grigorenko, Girgensons
Sędziowali: Kozari, Sutherland – Murray, Nowak.



Komentarze