M26.: PIT - TOR 6:5 SO - Strzelanina w Konsoli
Pingwiny po ogromnej strzelaninie pokonały na własnym lodzie Toronto Maple Leafs 6:5 po serii rzutów karnych. Kapitalne spotkanie rozegrał Jewgienij Małkin.
Początek problemów
Pingwiny do meczu z Maple Leafs przystąpiły w mocno osłabionym składzie. Z powodu kontuzji powołano aż czterech zawodników z naszej afiliacji - Megne, Ebbetta, Connera oraz Despres. W Pittsburghu pojawił się także Sill, który jednak nie zmieścił się w wyjściowym składzie.
Spotkanie dla Pens rozpoczęło się świetnie. Już w 2. minucie meczu za powołanie do NHL odwdzięczyli się Conner i Ebbett. Andrew podał do Chrisa na drugi słupek, a ten pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Berniera.
Radość ze strzelonej bramki trwała zaledwie cztery minuty. W 6. minucie meczu kompletnie bezsensowną karę złapał Despres co udało się wykorzystać gościom w osiem sekund. Phaneuf huknął spod niebieskiej, tor lotu krążka zmienił tuż przed Flowerem van Riemsdyk i było 1:1.
Pittsburgh był bardziej aktywny na lodzie, raz po raz atakował bramkę Toronto, ale ponownie zaczęły się problemy ze skutecznością. Pingwiny także masowo traciły gumę umożliwiając przyjezdnym ataki z kontry. W 12. minucie Kadri właśnie z kontrataku wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Flower nie zdołał obronić strzału na dłuższy słupek zawodnika kanadyjskiej drużyny.
Fatalna minuta
Początek drugiej tercji to pingwini koszmar. W 13. sekundzie drugiej odsłony Flower popisał się fatalnym wyjściem za bramkę i totalnym nieporozumieniem z Letangiem. Wykorzystał do Riemsdyk, który wpakował gumę niemal do pustej bramki. Po tym golu pomiędzy słupkami Pens nastąpiła zmiana - Fleury'ego zastąpił Zatkoff. Pół minuty później było już 4:1. Letang po raz kolejny stracił gumę we własnej tercji, tym razem na rzecz Bozaka, który odegrał do Kessela i Zatkoff przepuścił pierwszy strzał na swoją bramkę.
Jedyna rzecz, która nie szwankowała tego wieczoru w naszej drużynie to gra w przewadze. W 29. minucie Małkin, a w 36. min Kunitz zmieniając tor lotu krążka po strzale Letanga, zdobyli trafienia podczas PP. W 30. minucie natomiast sędzia nie uznał bramki Suttera zauważając podanie wysokim kijem Geno. Po bramce Kuniego było już tylko 4:3 dla Liści, ale podobnie jak pierwsza tak i ostatnia minuta tercji była fatalna w wykonaniu naszej drużyny. Pięć sekund przed końcową syreną gumę do bramki Zatkoffa wpakował Bozak i Toronto znowu odskoczyło na dwie bramki przewagi.
Geniusz Małkina
Pingwiny jednak ani myślały się poddać. Na początku tercji Pens wykorzystali grę w podwójnej przewadze. Świetnym strzałem po podaniu Małkina popisał się Neal. Chwilę po tym było już 5:5. Geno po zamieszaniu pod bramką Berniera zdołał dobić gumę i doprowadzić do wyrównania.
Pittsburgh całkowicie zdominował grę w trzeciej tercji. Pod bramką Berniera kotłowało się niemal nieustannie. Po drugiej stronie tafli Toronto w trzeciej tercji oddało okrągłe zero strzałów na bramkę Zatkoffa. Ostatecznie meczu nie udało rozstrzygnąć się w regulaminowym czasie gry i czekała nas kolejna dogrywka.
Doliczony czas gry także nie przeniósł bramki. W karnych jednak lepsze okazały się Pingwiny. Decydujący najazd wykorzystał Crosby.
Teraz czas na podróż na Florydę. W piątek Pens rozegrają kolejne w tym sezonie spotkanie z Błyskawicami. Mecz o bardzo przyjemnej porze dla polskiego fana bowiem początek już o 22:00.
Pittsburgh Penguins - Toronto Maple Leafs 6:5 SO (1:2;2:3;2:0;0:0;2:0)
Bramki i asysty: 2. Conner (Ebbett, Sutter), 29. Malkin (Letang, Crosby), 36. Kunitz (Letang, Neal), 44. Neal (Małkin, Letang), 48. Małkin (Crosby, Kunitz) 65. Crosby (DRK) – 6. van Riemsdyk (Phaneuf, Franson), 12. Kadri (Fraser), 21. Riemsdyk, 21. Kessel (Bozak), 40. Bozak
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Martin, Orpik, Maatta, Letang, Niskanen, Engelland – Kunitz, Crosby, Dupuis – Jokinen, Malkin, Neal – Conner, Sutter, Ebbett – Megna, Vitale, Adams
Maple Leafs: Bernier (Reimer) – Phaneuf, Gunnarsson, Ranger, Franson, Fraser, Rielly – Van Riemsdyk, Bozak, Kessel – Raymond, Kadri, Clarkson – Holland, McClement, Kuljomin – T. Smith, Smithson, Orr
Sędziowali: Hebert, Pollock – Amell, Cherrey.
Widzów: 18 660.



Komentarze