M55.: PHX - PIT 3:1 - Porażka na pustyni
Kolejna słaba sobota w pingwinim wykonaniu. Pittsburgh przegrywa na wyjeździe z Phoenix Coyotes 1:3. Honorowe trafienie dla Pens zdobył Jewgienij Małkin.
Zaprzepaszczone okazje
Pierwsza odsłona przebiegła pod znakiem zmarnowanych okazji Pingwinów. Pittsburgh zdecydowanie lepiej spisywał się w pierwszych dziesięciu minutach tercji. W okolicach 5. minuty drugi atak Pingwinów, na czele z Jokinenem, zaczął ostrzeliwać bramkę Smitha, kilka dobrych okazji miał właśnie Fin, ale guma najczęściej przelatywała obok lub nad bramką gospodarzy.
Kilka minut później świetną okazję zmarnował Gibbons, który nie zdołał wpakować gumy do odsłoniętej bramki Kojotów. Gibby zamiast podnieść gumę, strzelał po lodzie i nadział się na raka golkipera Phoenix.
Niewykorzystane okazje zemściły się na Pingwinach w 13. minucie spotkania. Wówczas Ribeiro strzałem z okolic lewego bulika pokonał całkowicie zasłoniętego Flowera. Fleury w tej sytuacji był bez większych szans na obronę.
Pingwiny w końcówce tercji nie mogły złapać rytmu z początku spotkania i po 20. minutach gry, z oddanymi sześcioma celnymi strzałami na bramkę Smitha, ponownie nie mieliśmy zbyt dużych powodów do zadowolenia. Trzeba było liczyć na lepszą grę w drugiej tercji.
Tercja na remis
W drugiej tercji z celnymi strzałami ze strony Pens było już lepiej, ale na bramkę musieliśmy czekać sporo. Wpierw w 28. minucie spotkania nie zdołaliśmy wykorzystać pierwszej w tym spotkaniu gry w przewadze. Potem, na niedomiar złego, w 31. minucie na 2:0 dla Kojotów podwyższył Michalek, który wykorzystał moment gdy Flower ponownie miał bardzo ograniczoną widoczność. Sporo przy tym golu winy Martina, który zamiast wypchnąć Boedkera z pola bramkowego, przypatrywał się jak Michalek oddaje strzał. Warto przypomnieć, że Michalek to były zawodnik Pens, a dzisiejsze trafienie było jego pierwszym w barwach Kojotów.
Upragniona pierwsza bramka Pingwinów padła dopiero w 36. minucie starcia. Zdobyła ją nasza druga formacja ofensywna. Jokinen podał spod bandy do Neala, ten odegrał gumę do stojącego przy dłuższym słupku Małkina, a Geno z czystej pozycji wpakował krążek do siatki Smitha. Bramka kontaktowa wlała w serca kibiców Pens nadzieję na odwrócenie losów spotkania w trzeciej tercji.
Słaba trzecia tercja
Odrabianie strat Pingwinom wybił z głowy Vrbata już na początku trzeciej tercji. Zawodnik Phoenix wjechał do tercji Pens i mocnym strzałem z nadgarstka pokonał Flowera.
Chwilę po tym po raz drugi otrzymaliśmy możliwość gry w przewadze, ponownie nie wyglądała ona tak jakbyśmy mogli sobie tego życzyć. W dalszej części tercji zaczęliśmy łapać głupie kary i nasza porażka była niemal przesądzona.
Wracamy do gry z naszymi lokalnymi rywalami. W poniedziałek starcie z Ottawą Senators.
Phoenix Coyotes - Pittsburgh Penguins 3:1 (1:0;1:1;1:0)
Bramki i asysty: 13. Ribeiro (Schlemko, Vermette), 31. Michalek (Ekman-Larsson, Ribeiro), 45. Vrbata (Hanzal, Doan) – 36. Małkin (Neal, Jokinen)
Phoenix Coyotes: Smith (Greiss) – Ekman-Larsson, Michalek, Morris, Yandle, Schlemko, Murphy – Klinkhammer, Hanzal, Vrbata – Korpikoski, Vermette, Boedker – Doan, Ribeiro, Moss – Bissonnette, Halpern, Chipchura
Pittsburgh Penguins: Fleury (Zatkoff) – Orpik, Martin, Scuderi, Bortuzzo, Maatta, Niskanen – Kunitz, Crosby, Gibbons – Jokinen, Małkin, Neal – Glass, Sutter, Megna – Pyatt, Adams, Ebbett.
Sędziowali: Watson, Kimmerly – Lazarowich, Sharrers



Komentarze