Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

Madison Square Garden

New York Rangers
NHL
6:1
Final Score
Pittsburgh Penguins
NHL

Rangers - Penguins 6-1: Pingwiny w kryzysie?

Kompromitacja w New York. Nie podjęliśmy walki z gospodarzami.

Nie zdziwiłbym się gdyby po takim meczu trener Bylsma znalazł w szatni biustonosze i koronkowe majtki. Wpadki zdarzają się nawet najlepszym, porażki są częścią tego sportu, ale udając się do pracy powinieneś być  świadom swoich obowiązków. To jest sport dla twardzieli. Kiedy o tym zapominasz narażasz się na ryzyko porażki, a nawet  kontuzji. Mecz z Sabres wydawał się wypadkiem przy pracy, jednak dzisiejsza recydywa musi irytować. Jeśli nasz jedyny strzelec gola Dupuis po meczu mówi, że tutaj nie chodzi o umiejętności a bardziej o zaangażowanie i waleczność, których w naszym zespole brakowało, to krew człowieka zalewa. Tu już nie można zasłaniać się argumentem o zgrywaniu nowych twarzy z zespołem. Wczoraj Rangersi odebrali z lotniska nowych zawodników, zawieźli ich na halę, kazali wyjechać na lód i efekt był piorunujący. Wcześniej sztab szkoleniowy Rangers wysłał na lotnisko swojego człowieka by ten upewnił się, że Clowe nie przywiózł ze sobą swoich kijów hokejowych. Przez 28 meczów tego sezonu strzelał ślepakami, aż do zeszłej nocy kiedy postanowił załadować ostrą amunicję. Przez myśl mu pewnie nie przeszło, że zdobywanie goli może być takie łatwe. Przy jego pierwszym trafieniu, to co zrobił Orpik to hokejowy kryminał. Nasz defensor stracił krążek przed naszą bramką, a czyhający przed Fleurym Clowe nie miał problemów z umieszczeniem gumy w bramce. Przy swoim drugim golu, zawodnik Rangers musiał tylko wepchnąć gumę do pustej bramki.

Z samolotu, który przyleciał z Columbus wysiedli Dorsett, młody obrońca Moore i Brassard. Dwaj ostatni zaliczyli swoje premierowe gole dla nowej drużyny, a Brassard dorzucił jeszcze 3 asysty. Na Manhattanie chyba bez żalu żegnają Gaborika a udany debiut świeżaków to dobry prognostyk przed czekającą Rangersów walką o Playoffs. Kibice Penguins muszą wierzyć, że ich nabytki kiedyś (oby szybko) eksplodują w podobny sposób.

Jeśli chodzi o Penguins to problemy z atakiem stają się powoli chroniczną przypadłością. Co gorsza, nasza trapiona kontuzjami obrona zaczyna przypominać sito. Ostatnim, którego w takiej sytuacji należy winić jest Fleury. Absencja Crosbyego ma dużo większe reperkusje na naszą grę niż mogło się wydawać. Można było żywić  nadzieję, że rola lidera naturalnie przypadnie Malkinowi, który podczas nieobecności Sida wznosił się na wyżyny, czego uwieńczeniem był przecież tytuł MVP. Jednak kontuzje jakie trapiły w tym sezonie Rosjanina najwyraźniej go przystopowały. Wczorajszego wieczoru wysoki forecheck Rangersów, którzy wyglądali jak wygłodniałe wilki, był dla nas utrapieniem. Mecz był rozstrzygnięty po pierwszej odsłonie. Po serii zwycięstw uznaliśmy najwyraźniej, że należy nam się zasłużony odpoczynek. Tymczasem tak ciężko wywalczone w marcu punkty nie powinny teraz nam służyć za usprawiedliwienie by przychodzić do roboty na kacu, który niewątpliwie po meczu z Buffalo się pojawił.

Jeszcze tydzień temu wydawaliśmy się niezniszczalni. Nasza drużyna była na ustach wszystkich. Teraz ta zbroja niezwyciężonych zaczęła lekko pękać. Nadal uważam, ze Penguins są głównym kandydatem do tytułu, ale nie powinniśmy dawać rywalom argumentów by zaczęli tę naszą pozycję podważać. W piątkowy wieczór jest okazja do rewanżu. Będziemy „gościć” Rangersów.

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania

New York Rangers - Pittsburgh Penguins 6:1 (3:0;2:1;1:0)

Bramki: 11. Boyle (Richards, Brassard), 13. McDonagh (Richards, Clowe), 15. Clowe (Stepan), 22. Brassard (Boyle, Girardi), 32. Clowe (Brassard, Boyle), 50. Moore (Boyle, Brassard) – 23. Dupuis (Bortuzzo, Despres)

Komentarze