M69.: DET - PIT 5:4 OT - Porażka w ostatniej sekundzie
Nie udało się odnieść wyjazdowego zwycięstwa w Detroit. Pingwiny przegrywają w Joe Louis Arena 5:4 po bramce Alfredssona w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry. Pens na lodzie byli drużyną bardziej aktywną, ale ostatecznie musieli uznać wyższość gospodarzy.
Minęło trochę czasu od kiedy Penguins mieli w meczu aż taką przewagę w strzałach nad przeciwnikiem, w każdej tercji kilka uderzeń celnych więcej ale wynik na koniec niekorzystny.
Pierwsza tercja przebiegała przez większość gry pod dyktando Pens, zwłaszcza na początku gospodarze dali się zdominować. Cóż z tego, skoro to oni prowadzili po 20 minutach. Błąd w defensywie wykorzystał doświadczony Alfredsson i precyzyjnym strzałem pokonał Fleuey'ego.
Drugą część meczu lepiej, a przynajmniej skuteczniej rozpoczęli gospodarze wykorzystując grę 5 na 4. Ładnie rozegraną akcję Skrzydeł "wykończył" któryś z graczy Pens, odbijając krążek do własnej bramki. Gola zapisano Nyquistowi. Jednak końcówka tercji należała do Pingwinów, którzy ze stanu 0-2 w dwie i pół minuty wyszli na prowadzenie. Najpierw bramkarza Detroit pokonał Stempniak, a później dwukrotnie Jewgienij Małkin. Lee przy swoim trafieniu dobrze ustawił się przed bramką i zmienił tor lotu krążka po wstrzeleniu przez Kunitza. Chwilę później Małkin doprowadził do remisu, wykorzystując zamieszanie pod bramką i wpychając gumę za linię bramkową. Drugie trafienie Geno to mocny i precyzyjny strzał ze środka tercji, wykorzystana podwójna przewaga 5 na 3.
W trzeciej tercji pierwszym wart odnotowanie wydarzeniem była sytuacja sam na sam Suttera z Howardem. Brandon jechał od połowy lodowiska nieatakowany przez nikogo, ale jego strzał między nogi nie przyniósł bramki. Kilka minut później Pens stracili gola, przy wręcz kuriozalnej postawie Scuderiego i Maatty. Panowie zderzyli się w tercji neutralnej, co stworzyło sporo miejsca na akcję dla graczy Detroit. Tomas Tatar nie miał problemów z doprowadzeniem do remisu. A to co stało się dwie minuty później, było dopełnieniem koszmaru w wykonaniu defensywy Pingwinów. Niegroźna wrzutka z pod bandy została zamieniona na gola dla Skrzydeł, choć znów żaden z napastników gospodarzy krążka nie dotknął. Uderzenie, które nie leciało nawet w światło bramki na trafienie zamienił... Maatta. Krążek odbił się od młodego Fina i dał prowadzenie gospodarzom. Penguins udało się otrząsnąć i dość szybko doprowadzić do remisu. Długo na swoje kolejne trafienie musiał czekać Graig Adams (aż 65 spotkań), wykorzystując podanie zza bramki od Suttera.
W to co stało się w dogrywce biorą pod uwagę wcześniejsze zdarzenia w meczu aż ciężko uwierzyć. Takie sytuacje są możliwe tylko w hokeju. Najpierw Pingwiny nie wykorzystały gry w przewadze, choć rywali było tylko trzech na lodzie. A ostatnia minuta, a właściwie ostatnie sekundy dla kibiców Pens były spełnieniem najgorszych wyobrażeń. Na 6 sekund przed końcem krążek był jeszcze w tercji Detroit, ale na 0,5sek przed ostatnią syreną znalazł się w bramce Flowera. Gospodarze wyszli z kontrą 3 na 1, Alfredsson oddał strzał który wybronił Fleury, jednak krążek odbił się od naszego bramkarza tak niefortunnie, że wracający Scuderi skierował go do własnej bramki na kilka dziesiątych sekundy przez końcem. Tan kto nie oglądał tych "popisów" nigdy by w to nie uwierzył, ale to miało miejsce naprawdę, niestety z udziałem naszej ulubionej drużyny.
Detroit Red Wings - Pittsburgh Penguins 5:4 OT (1:0;1:3;2:1 - 1:0)
Bramki i asysty: 8. Alfredsson (Franzen, DeKeyser), 25. Nyquist (Alfredsson, Kronwall), 50. Tatar (Sheahan, DeKeyser), 53. Bertuzzi, 65. Alfredsson (Nyquist, Quincey) – 36. Stempniak (Kunitz, Bortuzzo), 36. Malkin (Neal, Jokinen), 38. Małkin (Neal, Jokinen), 55. Adams (Sutter, Gibbons).
Red Wings: Howard (Gustavsson) – Smith, Kronwall, DeKeyser, Quincey, Lashoff, Kindl – Alfredsson, Legwand, Franzen – Nyquist, Sheahan, Tatar – Bertuzzi, Glendening, Miller – Pulkkinen, Emmerton, Ferraro.
Penguins: Fleury (Zatkoff) – Niskanen, Orpik, Scuderi, Maatta, Despres, Bortuzzo – Stempniak, Crosby, Kunitz – Neal, Malkin, Jokinen – Vitale, Goc, Glass – Adams, Sutter, Gibbons.
Sędziowali: Kowal, Kozari – Miller, Devorski.



Komentarze