M34.: DET - PIT 1:4 - Zwycięstwo okupione kontuzją
Pingwiny mimo bardzo osłabionej defensywy pewnie pokonują Detroit Red Wings 4:1. Świetna gra Pingwinów w przewadze i dobrze spisujący się Zatkoff okazali się kluczem do zwycięstwa. Niestety najprawdopodobniej dosyć poważnej kontuzji lewej nogi nabawił się Jewgienij Małkin.
Wykorzystane okazje
Zaraz przed meczem z Detroit napłynęły do nas fatalne informacje. Okazało się, że Kris Letang nie wystąpi w spotkaniu z powodu niezdefiniowanej kontuzji. W tym momencie Pingwiny pozostały bez czterech najlepszych obrońców w składzie, a naszym najlepszym defensorem był Niskanen. Imponujące zestawienie, nieprawdaż?
Na początku spotkania Pingwinom udało się zabić grę w przewadze Skrzydeł. Zdało się to nic bowiem chwilę po tym, w 7. minucie spotkania, Kronwall strzałem spod niebieskiej pokonał Zatkoffa i otworzył wynik spotkania.
Jeśli Pingwiny myślały o zwycięstwie w tym spotkaniu wszystkie siły musiały posłać do ataku. Tam nasza gra wyglądała całkiem przyzwoicie, a nasza gra w przewagach była wręcz idealna. W 10. minucie spotkania Pittsburgh po raz pierwszy wykorzystał grę w przewadze, wówczas gumę do siatki wpakował Sid. Trzy minuty później Pens ponownie grali w PP co tym razem wykorzystał Małkin, który ładnym strzałem zdobył swój sześćsetny punkt w karierze.
W ostatnich sekundach pierwszej tercji Engelland popisał się idiotycznym wejściem na Abdelkadera za co otrzymał karę meczu. Nie wiemy co miał w głowie Deryk popełniając to zagranie przy obecnym stanie defensywy Pens. Szykuje nam się kolejne zawieszenie w drużynie. Podopieczni Dana Bylsmy do końca spotkania musieli radzić sobie z zaledwie piątką obrońców - Maattą, Bortuzzo, Despresem, Niskanenem oraz Domoulinem, który debiutował tego wieczora w NHL.
Obrona Częstochowy
Druga tercja przypominała jedną wielką obronę Częstochowy w wykonaniu Pingwinów. Detroit w drugiej odsłonie oddało 14 strzałów, Pingwiny o dziesięć mniej. Tercja rozpoczęła się od niemal pięciominutowej gry w przewadze Red Wings po wykluczeniu Engellanda. O grze Skrzydeł w przewadze nie można wypowiadać się już w takich superlatywach jak o grze Pingwinów. Gospodarze nie wykorzystali świetnej okazji na wyrównanie stanu spotkania.
Na wyróżnienie z pewnością zasługuje Zatkoff, który w bramce Pens spisywał się naprawdę solidnie. Jeff prezentował się dzisiaj przed swoją macierzystą publicznością. Golkiper Pingwinów pochodzi właśnie z Detroit.
Penguins fantastycznie zakończyli drugą tercję. Maatta strzelał z okolic lewego bulika, pod bramką Gustavssona zrobiło się ogromne zamieszanie, które wykorzystał Kunitz wyprowadzając Pens na dwubramkowe prowadzenie. Pingwiny spokojnie mogły oczekiwać na trzecią tercję.
Kontuzja Małkina
Na początku trzeciej tercji Geno podczas ofiarnej interwencji w defensywie doznał kontuzji. Małkin uderzył ze sporym impetem w bandę. Jewgienij nie mógł ustać na lewej nodze. Nie mamy jeszcze oficjalnych informacji nt. stanu zdrowia Rosjanina, ale nie wyglądało to dobrze. Niewykluczone, że mówimy o złamaniu.
W 55. minucie spotkania wszelkie wątpliwości rozwiał Crosby, który podwyższył prowadzenie Pens na 4:1. Takim też wynikiem zakończyło się to spotkanie i hokeiści z Miasta Stali mogą przypisać kolejne dwa punkty do ligowej tabeli.
Kolejny mecz Pingwinów już w poniedziałek. Pens podejmą na własnym lodzie Toronto Maple Leafs.
Detroit Red Wings - Pittsburgh Penguins 1:4 (1:2;0:1;0:1)
Bramki i asysty: 7. Kronwall (Abdelkader, Alfredsson) – 10. Crosby (Małkin, Kunitz), 13. Małkin (Jokinen), 40. Kunitz (Maatta, Małkin), 55. Crosby (Conner, Vitale)
Red Wings: Gustavsson (Mrázek) – Ericsson, Kronwall, Smith, Quincey, Lashoff, Kindl – Alfredsson, Daciuk, Abdelkader – Bertuzzi, Franzén, Nyquist – Tatar, Andersson, Miller – Eaves, Glendening, Cleary
Penguins: Zatkoff (Fleury) – Domoulin, Maatta, Niskanen, Engelland, Bortuzzo, Despres – Dupuis, Crosby, Kunitz – Megna, Malkin, Jokinen – Vitale, Sutter, Conner – Kobasew, Sill, Adams
Sędziowali: St. Laurent, St. Pierre – Driscoll, Mach.



Komentarze