Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

PNC Arena

Carolina Hurricanes
NHL
4:1
Final Score
Pittsburgh Penguins
NHL

Hurricanes - Penguins 4-1: Mecz dla braci Staal

Bezbarwny mecz Pingwinów o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. W Carolina pierwsze skrzypce grała formacja E.Staal- Tlusty- Semin.

Należało się obawiać tego meczu choćby z dwóch powodów. Rywale z Southeast division, poza Capitals, nie należą do atrakcyjnych. Dlatego grając przeciw Tampie, Panthers, Winnipeg czy nawet Carolina należy podejść do meczu odpowiednio przygotowanym w sferze mentalnej. Wczoraj popełniliśmy grzech zaniedbania co najlepiej skwitował po meczu Crosby: „Jesteśmy dobrą drużyną, ale tylko jeśli ciężko pracujemy jako grupa.” Drugim powodem do obaw jest oczywiście brak Malkina. Jego nieobecność wymusza przetasowania w składzie co bez wątpienia musi odbić się na naszej grze.

Już na samym początku meczu Niskanen popełnił koszmarny błąd, po którym Dwyer stanął oko w oko z Fleurym. Flower wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. Po raz drugi zrobiło się pod naszą bramką gorąco gdy krążek stracił Dupuis. Flower popisał się jednak dwiema klasowymi obronami. Po cichu liczyłem, że nasz bramkarz wygra nam ten mecz. Tym bardziej, że objęliśmy prowadzenie. Crosby miał sporo czasu na lewym skrzydle by zastanowić się nad rozwiązaniem. W końcu krzyżowym podaniem znalazł na prawej stronie Kunitza, który huknął jak z armaty. Nie udało nam się jednak dowieźć prowadzenia do przerwy. W końcówce pierwszej odsłony nie potrafiliśmy wyjść ze strefy obronnej. Semin wstrzelił krążek przed bramkę a tam Eric Staal tylko przyłożył odpowiednio kij. O ile po pierwszej remisowej tercji można było mieć jeszcze jakiekolwiek nadzieje na wygraną to wraz z upływającym czasem nasza wiara w zwycięstwo zaczęła topnieć.

W drugiej odsłonie przetoczył się po nas prawdziwy huragan. My obijaliśmy słupki bramki Warda a gospodarze nas bezlitośnie punktowali. Straciliśmy trzy gole po bliźniaczych akcjach. Najpierw Eric Staal chciał zza bramki zaskoczyć Flowera, ale po nieudanej próbie odegrał do Tlustego stojącego tuż przed bramką. To musiało się skończyć golem. Nasi obrońcy czekali na rozwój wydarzeń biernie się temu przyglądając. Trzeci gol dla Carolina i ten sam scenariusz. Zagranie zza bramki do Skinnera i Fleury bez szans. Napastnik Carolina  mocnym akcentem zaznaczył swój powrót do składu po kontuzji. Na 11 sekund przed końcem tej feralnej odsłony ponownie nam się przypomniał Tlusty, który znowu został pozostawiony bez opieki przed bramką. Tlusty to typowy zawodnik z drugiego planu. Obrońcy rywali poświęcają więcej uwagi jego kolegom z formacji Seminowi i Staalowi. Dzięki temu Czech notuje całkiem udany sezon. 15 zdobytych punktów w 19 meczach są tego dowodem. My życzylibyśmy sobie, żeby to w naszej drużynie „wystrzelił” ktoś z drugiego planu i zaczął regularnie punktować.

W ostatniej tercji gospodarze nie forsowali już tempa o czym świadczą tylko 4 oddane strzały. Trudniej za to zrozumieć fakt, że Penguins zdawali się być pogodzeni z porażką. Bójka jaką stoczyli przed końcem spotkania Bortuzzo z Harrisonem była raczej wynikiem bezsilności. Tego typu reakcja przydałaby się w momencie gdy przegrywaliśmy 1:3 a Hurricanes nabierali rozpędu.

Na koniec należy wspomnieć o szeroko komentowanym starciu Jordana Staala przeciwko jego byłej drużynie. Jordan na szczęście nie zapunktował i trzeba szczerze powiedzieć, ze z dużej chmury mały deszcz. Gospodarzom dzisiaj wystarczyła dobra gra jednej formacji, a ja mam nadzieję, że głos zabierze nasz kapitan i w następnym meczu pokażemy charakter, którego wczoraj brakowało.

Skrót spotkania

Galeria ze spotkania

Carolina Hurricanes - Pittsburgh Penguins 4:1 (1:1;3:0;0:0)

Bramki: 1. Staal (Semin, Tlustý), 25. Tlustý (Staal, Gleason), 26. Skinner, 1. Tlustý (Staal, Semin) - 7. Kunitz (Crosby, Niskanen)

Komentarze