M13.: PIT - BOS 3:2 - Udany rewanż za PO
Pingwiny skutecznie zrewanżowały się Bruins za ubiegłe Finały Konferencji. Pittsburgh po bramkach Kunitza, Suttera oraz Jokinena pokonał Boston 3:2. Można śmiało powiedzieć, że był to jeden z najlepszych meczów Pens w tym sezonie.
Spokojne otwarcie
Oba zespoły spokojnie weszły w spotkanie. Z minuty na minutę nakreślała się optyczna przewaga Pingwinów, które, niemal już tradycyjnie, oddały ponad dwukrotnie więcej strzałów niż Boston. Penguins miało ich 13, Boston zaledwie 6. Żadnej z drużyn ani raz nie udało się jednak skierować gumy do siatki, a momenty były...
W pierwszej połowie tercji otwarcia dobrej okazji nie wykorzystał Małkin, który przegrał pojedynek z Raskiem. Kilka minut później dobrą okazję po podaniu Geno zza bramki miał stojący przed Raskiem Letang, ten jednak nieczysto trafił w gumę umożliwiając golkiperowi Bostonu spokojną obronę gumy.
Kunitz na otwarcie
Na początku drugiej odsłony Miśki przycisnęły Pingwinów i oddały kilka niezłych strzałów na bramkę Flowera. Nasz golkiper jednak spisywał się zgodnie z oczekiwaniami i żadna bramka nie padła. Z biegiem czasu Pittsburgh odzyskiwał swój rytm z pierwszej tercji i przenosił grę pod bramkę Raska.
W 27. minucie na ławkę kar za przeszkadzanie został odesłany Lucic co Pingwiny wykorzystały niemal od razu. Sid podał do Letanga, ten wstrzelił krążek przed bramkę gdzie Kunitz przyjął gumę na ciało po czym strzałem z backhandu pokonał Raska. Po bramce Kuniego najwyższe piętra Gulf Tower w Pittsburghu zaświeciły się na fioletowo nawiązując do miesiąca walki z chorobami nowotworowymi.
Swoją okazję w przewadze mieli także goście. Pingwinom udało się jednak zabić przewagę gości i podtrzymać jednobramkowe prowadzenie do końca drugiej odsłony.
Nerwowa końcówka
Trzecia odsłona rozpoczęła się fatalnie dla Pens. W 42. minucie Bergeron zmienił tor lotu krążka po strzale Seidenberga i Flower nie miał nic do powiedzenia. Bramka na remis dodała Bostonowi wiatru w żagle. Bruins byli bardziej aktywni w ofensywie, raz po raz oddawali groźne strzały na bramkę Fleury'ego.
Emocje w połowie ostatniej odsłony podsycili sędziowie, którzy podjęli dosyć mocno kontrowersyjne decyzje przy odsyłaniu zawodników na ławkę kar. Mowa tutaj o starciu Marchanda z Letangiem za co obaj zawodnicy zostali odesłani do boksu kar. Buczenie w Consoli przerwał jednak w 12. minucie spotkania Sutter, który wjechał do tercji Bruins i kapitalnym strzałem w samo okienko bramki Raska wyprowadził Pens ponownie na prowadzenie.
Pingwiny po zdobyciu bramki grały bardzo rozsądnie. Podopieczni Dana Bylsmy spokojnie rozgrywali krążek przez co upływały kolejne cenne sekundy do końcowej syreny. Wątpliwości rozwiał Jokinen, który odzyskał gumę w tercji Bostonu i równie dobrym strzałem w okienko bramki Raska podwyższył prowadzenie na 3:1.
Nadzieje Bostonu przedłużył jeszcze Iginla, który podczas gry w przewadze huknął spod niebieskiej i zdobył bramkę na kontakt. Na wyrównanie zabrakło gościom jednak czasu i Pingwiny w ostatecznym rozrachunku wygrały 3:2.
Kolejny mecz już w nocy z piątku na sobotę. Będzie to pierwsze spotkanie z dwumeczu przeciwko Columbus Blue Jackets.
Pittsburgh Penguins - Boston Bruins 3:2 (0:0;1:0;2:2)
Bramki i asysty: 27. Kunitz (Letang, Crosby), 51. Sutter (Dupuis, Orpik), 58. Jokinen – 42. Bergeron (Seidenberg, Marchand), 59. Iginla (Lucic, Bergeron)
Penguins: Fleury – Martin, Orpik, Letang, Niskanen, Bortuzzo, Maatta – Dupuis, Crosby, Kunitz – D’Agostini, Malkin, Jokinen – Kobasew, Sutter, Glass – Adams, Vitale, Jeffrey.
Bruins: Rask – Boychuk, Chára, Hamilton, Seidenberg, McQuaid, Krug – Iginla, Krejčí, Lucic – Smith, Bergeron, Marchand – Caron, Kelly, Soderberg – Thornton, Campbell, Paille.
Sędziowali: Eric Furlatt, Jean Hebert - David Brisebois, Tim Nowak



Komentarze