Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

Bell Centre

Montreal Canadiens
NHL
1:5
Final Score
Pittsburgh Penguins
NHL

M65.: MTL - PIT 1:5 - Kapitan dał sygnał

Sidney Crosby zanotował jedną bramkę oraz cztery asysty i Penguins pokonali Montreal Canadiens 5:1. Bardzo dobre spotkanie zanotował także Matt Murray, a prócz Sida gole zdobywali Jake Guentzel, Jared McCann oraz Jewgienij Małkin. 

Już przed meczem dziennikarze z Pittsburgha donosili, że Pens mieli bardzo intensywną rozgrzewkę. Pittsburgh szykował się do chyba najważniejszego spotkania w tym sezonie. Przed meczem Canadiens mieli dwa punkty przewagi nad Pens, którzy ponownie znajdowali się na miejscu nie dającym udziału w play-offach.

Intensywna rozgrzewka podziałała bowiem Penguins mieli zabójczy początek. Już podczas pierwszej zmiany padła bramka po dobrze rozegranej akcji pierwszej formacji, do której w dzisiejszym meczu dołączył McCann w zamian za Simona. Zdobywcą bramki Crosby, który tym trafieniem wyprzedził Jaromira Jagra w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii Penguins. Przed Sidem już tylko sam Mario Lemieux.

W 5. minucie spotkania Penguins otrzymali szansę gry w przewadze, którą udało się wykorzystać. Małkin huknął spod niebieskiej i guma zatrzepotała w bramce Price'a. 

Pens kontynuowali dobrą grę i w 9. minucie meczu ponownie trafienie zanotowała nasza pierwsza formacja. Świetne podanie od Sida wykorzystał Guentzel i Pingwiny prowadziły 3:0 oddając tylko cztery celne strzały na bramkę rywala.

Potem do roboty wzięli się gospodarze, którzy zdominowali grę, przez co Pens nie zdołali oddać już żadnego celnego strzału w tej tercji. W naszej bramce kapitalnie spisywał się Matt Murray, który notował drugi występ z rzędu po wczorajszym meczu w Buffalo.

W drugiej tercji Pens ponownie jednak stanęli na wysokości zadania. Gra wyrównała się, a Penguins stwarzali sobie dobre okazje i tak w 27. minucie po raz kolejny do bramki trafił Guentzel po asyście Crosby'ego. Nasz kapitan w tak ważnym spotkaniu stanął dzisiaj na wysokości zadania i miał udział we wszystkich pierwszych czterech bramkach Pingwinów. 

Gospodarze jednak szybko odpowiedzieli na drugie trafienie Guentzela i zdobyli swoje pierwsze trafienie. Potem jednak Murray ponownie spisywał się kapitalnie. Bardzo dobrze zaczął również grać Price, który zatrzymał dwie okazje sam na sam Penguins. Wpierw pojedynku oko w oko z bramkarzem Habs nie zdołał wygrać Guentzel, a potem Aston-Reese. Ostatecznie po 40. minutach gry Pens prowadzili 4:1.

W ostatniej tercji spotkania Pens zdecydowanie nastawili się głównie na grę defensywną i obronę wyniku. Bohaterem tej części meczu z pewnością został Murray, który dzisiaj wyglądał jak bramkarz z najwyższej ligowej półki. Canadiens próbowali odrabiać straty, ale odbijali się od ściany. Ostatecznie w ostatnich minutach spotkania wynik strzałem do pustej bramki ustalił McCann i Penguins wygrali z Canadiens 5:1.

Piekielnie ważne dwa punkty wędrują do Pittsburgha, a Pens ponownie na miejscu dającym awans do play-offów. Ale różnice pomiędzy drużynami nadal są minimalne. Niedziela i poniedziałek to dni przerwy, a we wtorek kolejny mecz z kategorii must win dla Penguins przeciwko Florida Panthers. 

Montreal Canadiens  Pittsburgh Penguins 1:5 (0:3, 1:1, 0:1)

Bramki i asysty: 1. Crosby (Guentzel, McCann), 5. Malkin (Crosby, Kessel), 9. Guentzel (Crosby), 27. Guentzel (Crosby, Gudbranson), 59. McCann (Pettersson, Guentzel)

Canadiens: Price (Niemi) – Mete, S. Weber (C), Jo. Benn, Petry, Kulak, Folin – Drouin, Domi, A. Shaw – Tatar, Danault, Gallagher (A) – Byron (A), Kotkaniemi, Armia – Lehkonen, N. Thompson, Weise. 

Penguins: M. Murray (DeSmith) – J. Johnson, J. Schultz, M. Pettersson, Gudbranson, Riikola, Trotman – McCann, Crosby (C), Guentzel – Aston-Reese, Malkin (A), Kessel – Simon, Bjugstad, Hörnqvist – Blueger, Cullen (A), G. Wilson.