Raport meczowy

Pełen terminarz
NHL

PPG Paints Arena

Pittsburgh Penguins
NHL
4:3
Final Score
Los Angeles Kings
NHL

M32.: PIT - LAK 4:3 OT - Weekend na plus

Penguins pokonali na własnym lodzie Los Angeles Kings 4:3 po dogrywce i zakończyli weekend z dwoma zwycięstwami. Bramki dla Pingwinów zdobywali Pearson, Cullen, Rust oraz Kessel.

Dzisiaj w końcu do gry po miesiącu przerwy do bramki Penguins powrócił Matt Murray. Ciężko uwierzyć, że był to dopiero 11 start w sezonie. Jak tym razem będzie prezentował się Matt po kontuzji?

Początek spotkania to dwie szybkie kary dla Penguins. Pittsburgh utrudniał sobie życie na własne życzenie, ale mimo tego w 7. minucie spotkania Pens zdołali otworzyć wynik spotkania dzięki kolejnej bramce zdobytej w osłabieniu. Tym razem Matt Cullen wypalił ze środka tercji ataku w same okienko bramki Quicka i mogliśmy cieszyć się z prowadzenia.

W drugiej tercji podopieczni Mike'a Sullivana zdołali jeszcze podwyższyć prowadzenie po dobrej akcji pierwszej linii. Dobre podanie od Crosby'ego wykorzystał Rust i Penguins dosyć szybko objęli w meczu dwubramkowe prowadzenie.

Mogłoby się wydawać, że wszystko idzie po myśli Penguins, ale Kings nie zamierzali się poddawać. Jeszcze w pierwszej tercji zdobyli kontaktowe trafienie, które ostatecznie nie zostało uznane z powodu spalonego. Co się odwlecze to nie uciecze i w 24. minucie Muzzin już bezkontrowersyjnie wpakował gumę do bramki Murraya. 

Widać było, że Penguins mają w nogach wczorajszy mecz z Bruins. To Kings głównie przeważali na lodzie, Pens grali bardziej defensywnie. Niemniej jednak w 29. minucie Pearson bezlitośnie wykorzystał stratę krążka przez Doughty'ego i zdobył bramkę w meczu przeciwko swojej byłej drużynie. Było 3:1. 

Odpowiedź na to trafienie ze strony Kings była natychmiastowa. W 31. minucie Los Angeles ponownie złapało kontakt dzięki Luffowi. Niestety brakowało w postawie Matta Murraya ponownie jakiejś efektownej interwencji, która mogłaby nas uchronić przed stratą bramki. Brakuje czegoś takiego jak przykładowo kapitalna interwencja DeSmitha rakiem z wczorajszego meczu, która cudem uratowała nas przed stratą gola. 

W trzeciej tercji stało się to czego mogliśmy się spodziewać. Kings zdominowali grę, stwarzali sobie znacznie więcej sytuacji, a do tego Pens pomagali im karami. Wszystko to doprowadziło do remisu w 53. minucie. Gola wówczas zdobył Iafallo.

Pens na to trafienie nie zdołali odpowiedź w regulaminowym czasie gry i czekała nas dogrywka, która w obliczu meczu back-to-back nie była idealnym rozwiązaniem. W dogrywce działo się sporo, ale niestety głównie pod bramką Pens. W ostatnich minutach doliczonego czasu gry Kings złapali jednak karę i Pens stanęli przed świetną okazją na zakończenie tego meczu. Unit w składzie Crosby, Kessel, Małkin i Maatta spisał się na medal i zdołał zakończyć ten mecz. Złotego gola zdobył Phil Kessel!


Niedziela to dzień wolny dla Pingwinów, ale już w poniedziałek w mieście pojawiają się Anaheim Ducks, z którymi w nocy z poniedziałku na wtorek zagramy kolejne spotkanie.

Pittsburgh Penguins Los Angeles Kings 3:4 OT (2:0, 1:2, 0:1 — 0:1) 

Bramki i asysty:7. Cullen (Rust, J. Johnson), 14. Rust (Crosby, Guentzel), 29. Pearson, 65. Kessel (Małkin) – 24. Muzzin (Kopitar, Iafallo), 31. Luff (Wagner, Doughty), 53. Iafallo (Kempe, Muzzin)

Penguins: M. Murray (DeSmith) – Riikola, Dumoulin, Oleksiak, Määttä, J. Johnson, M. Pettersson – Rust, Crosby (C), Guentzel – Kessel, Malkin (A), Aston-Reese – Sheahan, Brassard, Pearson – G. Wilson, Cullen, D. Grant.

Kings: Quick (Petersen) – Doughty (A), Fantenberg, LaDue, Muzzin, Walker, Forbort – D. Brown, Kopitar (C), Iafallo – Luff, J. Carter (A), Leipsic – Toffoli, Kempe, Ščerbak – Amadio, N. Thompson, Wagner.